wtorek, 11 lutego 2014

"Zobaczysz, przejmiemy władzę nad światem!" - Prolog



Momoi przez trzy lata widziała tylko ściany i kraty. Jej jedynym towarzystwem było niezbyt dobrej jakości łóżko. Warunków do mycia się nie było jakiś powalających, ale dało się przeżyć. „Dobrze, że miałam dobrego adwokata i nie skazali mnie na więcej” – codziennie myślała próbując wytrwać. Czasem jej się wydawało, że widzi za malutkim oknem Akashiego i Murasakibarę czekających na nią by zrealizować swój „prześwietny” plan. Może jednak się jej nie wydawało? Sama już nie odróżniała rzeczywistości od snu. Miała wrażenie, że to nie dzieje się naprawdę. Że jest na haju po jakiś pieprzonych narkotykach i wszystko to tylko wymysł jej wyobraźni. Ale zaraz potem przypominała sobie strzelaninę, krzyk Akashiego by uciekała a ona bezmyślnie patrzyła jak policjanci niszczą jej dom. W końcu tam mieli bazę. To było miejsce jej dzieciństwa, tu były jej wspomnienia a oni tak bezwstydnie to niszczyli. Zaczęła się wydzierać „zostawcie mój dom!” ale potem została pojmana. Ten obraz pojawiał się w jej snach nazbyt często. Czuła, że niedługo zwariuje. A co mogła zrobić? Nie być informatorem i taktykiem KOSa. Ale przecież nie zapomni Aomine i Kuroko błagających ją o to. Bo Akashi tak chciał. Prychnęła pod nosem.
Tego dnia wychodziła z więzienia. Gdy opuściła budynek oślepiło ją światło. Wiedziała jedno. Nie  ma gdzie pójść. Jej dom został zniszczony, Akashi znając życie wyjechał robić nowe plany w które powciąga potem wszystkich, Murasakibara pewnie je pod jakimś sklepem słodycze, Midorima siedzi w prosektorium, Kuroko przeszedł na stronę dobra wydając ich (za co kiedyś nam zapłaci), Kise albo daje dupy*, albo jest na jakiejś sesji zdjęciowej, a Aomine... on pewnie maltretuje dzieci w ciemnych zaułkach. Jest jeszcze opcja, że ogląda porno. Co się z nimi stało przez te wszystkie lata?
Nagle ktoś ją pociągnął w stronę bocznej drogi. „Zostanę jeszcze na koniec zgwałcona?” – pomyślała ale nie wyrywała się. Było jej już wszystko obojętne. Pustymi oczami patrzyła na chłopaka z kapturem na głowie. Gdy byli już wystarczająco daleko zdjął kaptur patrząc Momoi w oczy.
- Akashi...? – wyszeptała drżącym głosem. Była szczęśliwa i jednocześnie przerażona.
- Witaj Satsuki. Potrzebuję cię – wiedziała, że o to chodzi. Nie robiłby tego z dobrego serca, przecież.
- Do czego?
- Niedługo przejmiemy władzę nad światem! – zaczął się psychodelicznie śmiać. W tej chwili bała się go jeszcze bardziej.
***
Murasakibarze od dłuższego czasu brakowało pieniędzy. Ale przecież nie posunie się do żebrania! A gdzie tam! On i żebranie? Musiał znaleźć pracę. Z czymś w czym będzie dobry. Wziął więc pewnego dnia gazetę, usiadł na łóżku i czytał oferty pracy.
I tu pojawiło się bardzo trafne pytanie – w czym on był dobry?
Im dalej przeglądał oferty tym częściej myślał o Akashim. NO BO NA ILE ON SOBIE WYJECHAŁ?! Opuścił biednego Atsushiego z tym gównem do posprzątania. A co z nimi? Nie mógł przynajmniej dać znać o wyjeździe? Nie. Jak zwykle. Zero kontaktu. Zostało po nim tylko mieszkanie i wspomnienia.
Szukał i szukał, aż w pewnym momencie zasnął. Obudził go dzwonek do drzwi który sam w sobie był dziwny. „Może to Akashi?” – ucieszył się jak małe dziecko idąc otworzyć. Nie mylił się To był on. I Momoi. Wszytko wyglądało na reaktywację. KOS powraca do gry.
Wpuścił ich do środka. W końcu Satsuki dopiero co wyszła z paki, musiała się ogarnąć jeżeli mieli zbierać członków na nowo. To ona była od rozmów, Akashi częściej by się wkurwił i strzelił. Psychol. Ale kto nim nie był? Nawet jedyna dziewczyna w całym gronie miała takie odpały.
Zostali sami w salonie. Właściciela wkurzało spokojne spojrzenie niższego. Po tym wszystkim tylko stał i patrzył. Co jakiś czas widać było w nich iskierki trudne do zidentyfikowania.
- Już nic nie będzie takie samo... – usłyszał.
                                                                       ***
Midorima tego dnia wrócił z pracy do swojego mieszkania około godziny 12 niosąc w jednej ręce swój szczęśliwy przedmiot a w drugiej papiery ze szpitala i czarną teczkę o której zawartości mało kto wiedział. Ledwo przepchał się przez graty, które Takao postanowił porozwalać po całym domu. Westchnął i pomyślał, że potem każe mu posprzątać. Potem. Bo teraz miał ochotę na spanie. Spać. Nieważne gdzie. Ważne by spać.
Tak oto znalazł się na tej naprawdę wygodnej kanapie. Zamknął oczy i marzył już tylko o świętym spokoju. Który oczywiście został przerwany przez drugiego współlokatora, któremu najwyraźniej skończyła się wena twórcza na opowiadanie i postanowił powkurzać trochę Shin-chana. Zwykle kończyło się to kłótnią albo fochem. Fochał oczywiście Mido, a potem robił mu tyradę jakitoonjestzmęczony. Czasem załamujące a czasem rozśmieszające.
Takao wpadł i zaczął nawijać o czymś po swojemu. Czyli chaotycznie, niezrozumiale, co jakiś czas dodając swoje komentarze. Widział jak drugiemu niebezpiecznie drga powieka więc uśmiechając się tryumfalnie w duchu gadał jeszcze więcej. Już było naprawdę blisko, ale musiał to przerwać dzwonek do drzwi.
Z westchnieniem wstał i poszedł otworzyć. Jak się zdziwił, gdy zobaczył różowowłosą kobietę w czarnym żakiecie narzuconym na białą koszulę i granatowej spódnicy do kolan. Na nogach miała bordowe glany. Obok niej stało dwóch mężczyzn, niższy w garniturze, wyższy w powyciąganej bluzie i jeansach.
- Dzień dobry – odezwała się. – Czy to tutaj mieszka Midorima? – rozglądnęła się wchodząc „na chama” do mieszkania. Tamci tylko stali i czekali. W końcu go zobaczyła. Siedział na kanapie myśląc, a raczej się modląc, że miał zwidy.
- Momoi – powiedział powoli, z niedowierzaniem. Kiwnęła głową widząc jak wstaje, bierze teczkę i wychodzi nie mówiąc nic Takao.
Czarnowłosemu pozostało się tylko gapić w zamknięte drzwi.
                                                                       ***
Aomine od pewnego czasu nie potrafił usiedzieć na miejscu. Miał trzy potrzeby. Pierwszą – iść do kibla. Drugą – przelecieć kogoś. Trzecią – oglądnąć jakieś nowe porno.
Druga odpada – nie widział Kise ani żadnej innej ładnej dupy w promieniu trzech kilometrów. Pierwsza też – nie będzie szczał po toitoiach. Trzecią właśnie spełniał. Siedział bowiem na jakimś dachu chujwiegdzie z lornetką w rękach i patrzył w okno jednego z hoteli. Teraz to on miał dobre porno na żywo. Tylko pozazdrościć.
Gorzej będzie jak ktoś go znajdzie i będzie awantura. Mochery kiedyś zaatakują, powtarzał to wszystkim. I nikt mu nie wierzył. Kiedyś stanie się ofiarą mafii babć z mocherowymi beretami na łbach, a wtedy Aomine będzie tylko stał i się śmiał patrząc jak okładają go drewnianymi laskami.
W kwintesencji akcji jego telefon zaczął wibrować. Wyjął go wkurwiony i popatrzył na wyświetlacz. Zbaraniał.
Dzwoniła do niego Satsuki.
                                                                       ***
Kise przeciągnął się wstając. Spanie do której chciał – to było życie! Wolne od stresu, od adrenaliny i od Aominecchiego. Chociaż tego ostatniego to mu naprawdę brakowało. Miał dużą chatę, nikt nie wiedział gdzie mieszka, wszystko było idealnie.
Było. Oj było.
Bo kiedy cały KOS wpakował mu się do domu z mentalnym transparentem „burdel, chołota, pilstolce, jednym słowem reaktywacja” miał wielką ochotę się załamać i nachlać, co nie było zupełnie w jego stylu. Chociaż była też zupełnie inna opcja z Aomine w drugiej roli głównej, bo to Kise jest tu najważniejszy!
Midorima usiadł na fotelu zmęczony, Daiki zajął kanapę, Akashi miał na wszystko wyjebane i bawił się pistoletem, Satsuki usiadła po turecku na dywanie, Murasakibara siedział już w kuchni. I nie wyglądało by się mieli szybko stąd wynieść.
- Akashicchi, wytłumaczysz mi co tu się dzieje? – ze swoim idealnym uśmiechem podszedł do niego tak, by przy okazji nie oberwać.
- Twój dom zostanie bazą. Od jutra wszyscy tu zamieszkają i będziemy realizować mój plan~ - zaśmiał się.
- A co to za plan? – aż bał się spytać.
- Zobaczysz, przejmiemy władzę nad światem!
                                                                                  ***
*musiałam, nie bijcie ;-;

OD AUTORKI, DAM DAM DAM.
Tak, wiem. Spieprzyłam i to okropnie. Basugeja jeszcze nie ma, ale będzie. O ile nie pierdolnę jakiegoś AoKaga albo innego czegoś i to opo pójdzie hen daleko. Także wiecie. Może być różnie.
Niedługo (prawdopodobnie jutro) zobaczycie mojego skilla w robieniu szablonów. Taaa, nie umiem. Taaa, biorę się za to. Taaa, nie wyjdzie. Taaa, gadam jak potłuczona, wybaczcie, wszystko teraz sprowadza mi się do dupy Kise. Gomene.
Cały „prolog” ma 2 strony i 14 linijek w Wordzie czcionką Times New Roman, 12 pkt. To i tak dużo jak na mnie, pisałam to... dwa dni. Czyli rozdział powinien być za około tydzień. Albo nie wiem, bo jeszcze mam inne blogi, które pojawią się w nowej zakładce.
Tyle ode mnie.
Czekam na hejt. Porządny hejt. Pozdrawiam.
Judith-sama (właściwie to „-chan” ale ma marzenia)

9 komentarzy:

  1. JUD-SAN~
    AoKise <33- AoKaga ZŁE ;<<
    Co ty gadasz fajna notka? xD Do tego o KnB *q*

    Dobra, pozdrawiam i do następnego;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tu wrócę! Będę na pewno, jak mi tylko trochę życia wróci! q-q <3

    OdpowiedzUsuń
  3. AOKAGA! <33333 Dawajta AoKagaszki *tryb szalony fangerls Kagaszki - włączony* DAJ MI KAGASZKĘ! @___@" Dobra, dobra. Nie przeczytałam, bo się boję, że AoKi** *nienawiść* i,że w ogóle Ao z kimkolwiek innym, niż Kagaszka *Kiri hejter*, dlatego czeeekam na AoKaga! @___@"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiri ogarnij AoKagowego dałna XD

      Usuń
    2. Co wy macie do mojego dałna MAX LOV na Kagaszkę i AoKagaszkę, cooo? Oksy, oksy, nie czytam innych opek, wchodzę na cudze blogi i wtryniam się w obce rozmowy drąc się: "AOKAGASZKI", ale... ale to jest miłość. ._.' Ja jestem stała w uczuciach, rozumiesz? ._.'
      PRZEPRASZAM CIĘ, OBCY MI BLOGERZE, ŻE WYRAŻAM SWOJĄ MYYŁOŚĆ NA TWOIM BLOGU, nie jest mi z tego powodu przykro. XDD

      Usuń
    3. Popieram Kiri. Daj AoKagę ^^ AoKaga życiem, to trzeba czuć.
      *nie komentuje całości, bo ma lenia ale to się zmieni od następnego rozdziału*

      Usuń
  4. Osz kurde, to mnie zaciekawiłaś! *www* I rany, Kisia taka biedna, zagarnęli mu chałupę na swoją bazę, tak fajnie to brzmi jak zabawa dzieciaków :DDD Plus taki, że będzie się mógł z Mine umcać umcać po kątach! :D I czemu Midorin nie wziął ze sobą Takałka, taki smutek no ;__; I Kurokeł zdrajca o rany Q__Q
    Pisaj szybko kolejną część, bo jestem ciekawa o co tam chodzi, prócz tego, że Akashi postanowił przejąć władzę nad światem hahaha! XDDD

    Ten Mine z nagłówka podbił moje serce i nie mogłam się powstrzymać XDDD
    Satsuki po prostu dba, żeby AoKaga miała się dobrze huehuehue XDd
    Tetsu to najlepszy partner *www*
    I taaaa, uczcijmy minutą ciszy dupę Taigi XDDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Okej, trafilam tu przez przypadek i.... chcę wiecej ;___; czemu nie ma więcej? ;___; nawet jeśli to nie moje otp, to i tak jest cudownie (ja i moje multi shipowanie..). CZEKAM. Proszę więcej :(

    OdpowiedzUsuń